piątek, 5 maja 2017

Żeby dziecko chciało się inhalować


Dopiero teraz poznaliśmy zbawienny wpływ inhalatora- nebulizator. Do tej pory nie było nam to dane, gdyż Szymek, gdy tylko zobaczył, że wyjmujemy inhalator z szafki to uciekał do drugiego pomieszczenia. Nikt i nic nie pomogło w przekonaniu Szymka, żeby poddał się temu zabiegowi. Nie byliśmy z tego zadowoleni, gdyż inhalator zakupiliśmy z myślą o synku i o tym, że pomoże on nam w walce z infekcjami u niego. A tymczasem inhalator zalegał w szafce i cierpliwie czekał, aż Szymek do niego się przekona, polubi go, polubi inhalacje, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. 

Tym razem udało nam się zwalczyć chorobę w zarodu. Inhalator uratował nas przed podaniem antybiotyku i znacznie skrócił czas choroby u synka. Tym razem udało nam się przekonać synka, żeby poddał się temu zabiegowi. Nie było to proste zadanie, gdyż Szymek przez długie miesiące skutecznie bronił się przed inhalatorem. A jak to zrobiliśmy, jak małego uparciucha przekonaliśmy, to zaraz wszystko wam tu napiszę.

Nie od teraz wiadomo, że dziecko to taka mała papuga, która robi wszystko to co inni. My od dawna tak właśnie działaliśmy. Próbowaliśmy na sobie pokazać, że inhalator- nebulizator krzywdy nie robi, że ta buchająca para nie jest taka zła. Niestety nasz synek nie chciał nam wierzyć, nie dał się przekonać. Bał się właśnie tej buchającej pary i głośnego dźwięku. Dopiero jak zobaczył młodszego w akcji, że nic złego mu się nie dzieje, że spokojnie leży, obserwuje i nie płacze, to jakaś "zazdrość" w Szymku się pojawiła, bo nagle on też tak chce. Dla nas rodziców było to małe światełko w tunelu, w którym do tej pory była tylko czarna rozpacz. Szybko to wykorzystaliśmy, bo zachodziła taka potrzeba. Podziałało.

Ale nie było tak różowo, bo niby jak tu skłonić Szymka do cierpliwego siedzenia te kilka minut przy inhalatorze. Na szybko szukaliśmy kolejnych sposobów. Wiedzieliśmy co może go zainteresować, więc od razu w ruch poszły Fiszki. Szymek lubi jak pokazuje mu się obrazki i opowiada co na nich jest. I też tak działaliśmy. Pokazywaliśmy, opowiadaliśmy. Szymkowi bardzo to się spodobało i zdecydowanie odwróciło jego uwagę od buchającej pary i głośnego dźwięku pracującego inhalatora- nebulizatora.




A gdy za oknem zaczęła robić się ciemność to wpadliśmy na inny sposób. I tu bardzo przydała nam się mała latarka. Zgasiliśmy światło i zaczęliśmy bawić się w pokazywanie cieni na ścianie. Za moich czasów była to częsta zabawa. Pokazaliśmy ją synkowi, któremu bardzo się to spodobało. Zamiast płaczu był śmiech. A pamiętajcie, że, gdy dziecko płacze, jest niespokojne to nie ma sensu inhalować, bo zamierzonego skutku to cała ta akcja nie przyniesie. Wtedy to lepiej sobie odpuścić i poczekać, aż maluszek się uspokoi.

Te typowe, szpitalne inhalatory nie wyglądają przyjaźnie dla dziecka. Dlatego, gdy zdecydowaliśmy z mężem o posiadaniu własnego, to szukaliśmy jakiegoś o fajnym kształcie. Spodobał nam się inhalator w kształcie misie. A wiadomo, że miś krzywdy nie zrobi. Każde dziecko to wie. Czuliśmy, że to może być sposób na Szymka. Miś ma uszy, buzię, nos i oczy. Szymek pokazuje, cieszy się, że wie, gdzie są oczy, uszy. Miś krzywdy nie zrobi, miś tylko wydaje nieprzyjemny dla dziecka dźwięk, z którym trzeba dziecko oswoić.


A co zrobić jeśli posiadamy ten szpitalny sprzęt, czyli zwykły biały inhalator. Pozwólmy dziecku nakleić na niego kilka naklejek z ulubionymi postaciami z bajek. To spowoduje, że inhalator stanie się bardziej przyjazny, będzie kojarzył się dziecku z czymś miłym. Nie będzie już straszył swoim wyglądem, a stanie się bardziej interesujący dla dziecka, bo kolorowy. Rozwiązanie to jest zdecydowanie tańsze od kupna nowego w kształcie misia czy krówki.



A Wy jakie macie sposoby na to, aby zaprzyjaźnić dziecko z inhalatorem? Też mieliście/macie w domu małego uparciucha czy inhalacje od początku odbywały się bez niepotrzebnego stresu, płaczu i uciekania do innego pomieszczenia? Napiszcie, bo my jeszcze poszukujemy fajnych rozwiązań.

2 komentarze:

  1. Moje dziecko pierwsze inhalacje miało w szpitalu jak miało 1,5 miesiąca, więc nie miało wiele do powiedzenia :) Jak był starszy, to zwykle czytaliśmy książkę, albo oglądał bajkę. Jak ostatnio byłam w szpitalu z drugim dzieckiem, to dostała kolorowy inhalator, więc nie jest tak źle z naszymi szpitalami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz nowy sprzęt jest już ładniejszy, bardziej kolorowy. Jeszcze troszkę musimy poczekać żeby wszystkie szpitale były tak wyposażone.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...