wtorek, 13 czerwca 2017

Tata też ma swoje dyżury


Nie-Tata po pracy przychodzi do domu zmęczony, niewyspany, niejednokrotnie podirytowany sytuacją panującą w pracy. Tata po pracy też przychodzi do domu zmęczony, niewyspany, ale tata to niewyspanie i zmęczenie zostawia na korytarzu, a do salonu wchodzi z wielkim bananem na buzi. Zadowolony, uśmiechnięty jakby problemy dnia codziennego nie istniały. I to wszystko za sprawą dwóch małych istotek, które skradły serce największego twardziela. 

Jeśli mama nie pracuje tylko zajmuje się dziećmi, karmi, przewija, kąpie, ubiera, szykuje jedzenie, picie, obcina paznokcie i robi milion innych rzeczy to czy tata znajdzie tu coś dla siebie. Przy opiece nad dwójką zawsze jest się czym podzielić. To nie jest tak, że w pewnym momencie wszystko jest ogarnięte, dopięte na ostatni guzik. Ciągle pojawiają się nowe czynności do ogarnięcia. A ja nie wyobrażam sobie zostać sama na placu boju, dźwigać trudy macierzyństwa w pojedynkę. 

Mamy dwóch synów, dla których tata jest bardzo ważny w życiu. No może młodszy tego jeszcze tak nie czuje, ale dla starszego tata to istny wzór do naśladowania. Celowo używam określenia "tata", gdyż jak to kiedyś ktoś mądry powiedział "każdy może zostać ojcem, tylko ktoś wyjątkowy tatą". A ja chcę się pochwalić prawdziwym tatą, który długie godziny siedział w garażu, aby Szymek miał swój własny kulodrom. Wymyślał, kombinował, dopasowywał, sprawdzał i powstało coś co Szymkowi sprawia wielką radość, a dodatkowo rozwija jego kreatywność, umiejętność budowania. O tym zacnym projekcie, który realizował się całą zimę można poczytać tutaj <KLIK> To taki największy bohater dla naszego Szymka. Pewnie za kilka miesięcy stanie się również pierwszym bohaterem dla Antka, więc cierpliwie czekam jak zacznie z gracją naśladować tatę. Szymek na każdym kroku stara się upodobnić do taty, ale chłopcy już tak mają.



Tata, gdy nie pracuje to też pracuje. Zawsze musi ogarnąć jakiś temat i często robi to z Szymkiem. Jeśli musi jechać w teren to chwilę później ze starszym siedzi już w samochodzie i ruszają w wielki/mały świat. To takie męskie wyprawy do których ja nie mam wstępu. Nie ubolewam nad tym, bo wiem, że mąż świetnie opiekuje się naszym starszym synem, zapewnia mu poczucie bezpieczeństwa. Wbrew pozorom tata Szymka poświęca mu dużo czasu, bo każda wolna chwila jest ich. Teraz do ich grona dołączył Antek, którego tata oddaje mamie, gdy trzeba zmienić pampersa lub nakarmić, bo jeszcze Wam tu nie pisałam, że w pampersy tata się nie bawi. Wiem, że kiedyś w domu będę zostawała sama, bo do tych wyjazdów dołączy też Antek. Zjedzenie obiadu bez wstawania po sto razy od stołu... to mi odpowiada.  

Syn potrzebuje taty, aby razem majsterkować, budować bliżej nieokreślone budynki z klocków, grać w męskie gry, jeździć wspólnie samochodem. Tata Szymka to taki kumpelski tata, który pozwolił sobie na powrót do własnego dzieciństwa. Robi fikołki, bawi się Szymka samochodzikami i czasami wybiera takie zabawki, którymi sam chętnie chciałby się pobawić. Jest autorem kołyski, w której właśnie śpi Antek i piaskownicy, w której z chłopakami spędzam ciepłe dni. A ja mu dziękuję za te gadżety, które ułatwiają mi życie i za to, że jest prawdziwym tatą dla naszych chłopaków. 

4 komentarze:

  1. W tatach własnie to jest fajne, że potrafią w sekundę wrócić do własnego dzieciństwa bawiąc się z dzieckiem beztrosko ale kiedy trzeba, stoją za dzieckiem murem i chronią je delikatnymi ale silnymi ramionami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pełna zgoda :) Mam takie samo podejście do podziału ról rodziców przy maluchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ważne żeby jasno określi kto za co odpowiada.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...